Równowaga karmiczna



Złota zasada jin:
"Nie czyń drugiemu tego, czego nie chciałbyś, aby czyniono tobie."

Złota zasada jang:
"Czyń innym, jak chciałbyś, aby czyniono tobie."

Dwie, a brzmią aż nazbyt podobnie.
Jednakowoż nie trzeba penetrować jedynie kultur wschodu, by zorientować się, iż tytułowe pojęcie karmy, bądź też raczej jego strukturę odnaleźć można, daleko szukać, już na zachodnich, choćby i polskich wsiach. Rzecz jasna, pod inną nazwą, lecz też nie raz spotkałem się ze stwierdzeniem, zresztą w rodzimej Polsce, iż nie należy życzyć bliźniemu źle, bądź też, że za zło spotyka zasłużona "kara" lub lepiej-sprawiedliwość...

Owa sprawiedliwość, karma, jak wiadomo, ma więc jakże wiele nazw- choćby wspomniane z początku złote zasady czy też na wsi, na której to zwana jest również-przesądem, w który jednak warto wierzyć, a w konsekwencji-się do niego stosować.
W konkluzji, wierzyć czy nie, stosować, nie stosować, coś jednak istnieje, zewsząd nas dotyka niezależnie od wszystkiego, a najprostszym jej faktu dowodem niech będzie chociażby najzwyklejszy śmiertelnik jak na ten przykład-ja, bowiem każdy, choć raz, zapewne doświadczył powrotu tego, co też wysłał, czy dobro, czy zło... Karma zawsze wraca...
Jest to prawo obowiązujące wszędzie, a mówiąc-wszędzie-nie mam na myśli jedynie tegoż świata, jedynie tejże rzeczywistości. W najprostszej postaci, mogą ją streścić przytoczone z początku wschodnie reguły, iż to, co wysyłamy, prędzej czy później i tak do nas powróci, a to zarówno i dobro, jak i zło przez nas wyrządzone czy to w postaci myśli, modlitw, uczynków... Wszystko to ma działanie w obydwie strony. Zgłębiając karmę nieco dogłębniej, można odnieść wrażenie, że też jej świadomość stanowi doskonały przepis na życie.

Idąc dalej, ponownie-karma do nas wraca. Nie kara, acz sprawiedliwość, a raczej chyba najtrafniej powiedzieć-jedynie to, co sami wysłaliśmy. Bynajmniej, mimo jej nazwijmy-"popularności" w różnych kulturach, lecz pod jakże innymi nazwami, przecież zdarzają się ludzie, którzy nie mają o tym wszechobecnym prawie najmniejszego pojęcia. Paradoksalnie, jest to dla nich nienajgorsze, albowiem wszystko co negatywne wraca do nich najczęściej niepomnożone. Zgoła jednak inaczej, jak już zapewne można się domyślić, dzieje się w przypadku osób mających świadomość istnienia karmy, gdzie każdy ich zły uczynek zazwyczaj wraca do nich odpowiednio pomnożony, niejako niczym działanie z "premedytacją". Nie piszę jednakowoż w żadnym razie-na pewno, ani też-zazwyczaj, bowiem każdy przypadek jest inny, każdy uczynek, a zatem każde odzwierciedlenie nas...
Nie przywołuję tu oczywiście uczynków dobrych, gdyż, rzecz jasna, w obu przypadkach wracają do nas zwielokrotnione, o czym możemy poczytać chociażby nawet i w nowym testamencie.

To, że wszystko do nas wróci jest pewne, acz znacznie ciekawsze może okazać się pytanie-kiedy. I tu nie ma jednoznacznej odpowiedzi, albowiem  ujawnienie się nałożonej na nas jedynie przez nas samych karmy może objawić się za dzień, dwa, nawet za całe lata, a idąc dalej-i w kolejnych wcieleniach,  które to mogą zostać przez nią zdefiniowane, dopóki też jej nie przepracujemy, także jakże ważne zdać sobie z niej sprawę, sprawę, iż wszystko dochodzi do równowagi, a dopóki ta jest zachwiana, dopóty też ta na nas w jakiś sposób ciąży.
Warto w tym miejscu dopisać nieco o zaciąganych przez niektórych ludzi wszelakich ślubach, choćby na ten przykład-czystości, małżeństwa, ze słownym dopiskiem-na zawsze. W szerszej perspektywie okazuje się to iście zgubne, albowiem wspomniane-na zawsze-konsekwentnie trwa i w tym, lecz, co ciekawe, i w następnym życiu, co z perspektywy czasu okazać się może istnym utrapieniem, dopóty owych zobowiązań z siebie nie ściągniemy, dopóty nie nastąpi równowaga.

We wniosku napiszę, iż prawo to jest rzeczywistością, iż każdy jeszcze nie raz z pewnością jego doświadczy, napiszę, że z perspektywy całego boskiego jestestwa liczą się jedynie i te dobre, i te złe uczynki, że wszystkie zemsty, zadośćuczynienia najlepiej zostawić karmie, a skończę, iż wszystko co wyślemy, dochodzi do równowagi.

Bbard

Więcej informacji o karmie, jak i o uwalnianiu z niegdyś zaciągniętych ślubów znajdą Państwo na kursie Pani Barbary Turlińskiej:


Popularne posty z tego bloga

Pieczęcie kościelne

Życie światłem, bretarianizm

Pełnia siebie, chirurgia fantomowa