Koło życia-reinkarnacja



Jedno życie, jedyna właściwa droga... Jedna nader słuszna religia, jedna prawda, a z czasem tylko jeden sąd... Idąc dalej, jeden, wybrany raj, jedno piekło, jeden niezachwiany wyrok, jeden nic warty proch, jeden, jakże ubogi, obraz nas...
Można już tak wymieniać bez końca, a zawsze będzie-to jedno, właściwe... Zawsze będzie to jedno ograniczenie, a w konsekwencji, zawsze znajdzie się to jedno nieodpowiednie miejsce, ta jedna, nazwijmy-gorsza, nieodpowiednia religia, ten jeden, nieodpowiedni raj, ci, co poszli inną drogą, ci nieodpowiedni inni, którzy... są gorsi? Odmienni? Z pewnością są jakże "nieodpowiedni".
Bynajmniej, wystarczy choć lekko zboczyć z narzuconego nam w trakcie podróży szlaku, z wybranej dla nas "właściwej" drogi,  by stanąć, by zostać nazwanym wspomnianym nieodpowiednim, tym, co nieodpowiednio chodzi, tym, co nieodpowiednio wybrał.

I znów, można tak wymieniać bez końca, bo też i na powrót znajdzie się coś, co  jest nieodpowiednie, lecz na równi z coraz to nowszymi narzuconymi nam regułami co do dalszej egzystencji, zawsze pojawi się wybór, odmienna droga, zupełnie inny szlak, bowiem, wbrew pozorom, wolna wola i związana z nią konsekwencja, o czym w kolejnym artykule, jest naszą niezbywalną rzeczywistością, gdyż w realiach, gdzie jedno jest lepsze od drugiego, gdzie z góry przyznane życie definiuje całe nasze jestestwo, gdzie ludzi i siebie postrzega się jako niegodny proch na łasce prezentowanego "boga" jakże trudno się zatrzymać, jakże trudno przestać biec za wykreowaną, a jakże odległą, wręcz niewidzialną, świętością, by choć na chwilę być kochanym, właściwym, tym, co wybrał dobrze, tak jak wybrali inni, na równi prawi, na równi właściwi, na równi odpowiedni...

Jakże wówczas trudno odnaleźć siebie, acz nie z poziomu nic niewartego pyłu, który w grzechu walczy o przetrwanie, nawet nie z poziomu tego, co dąży..., już nawet nieważne gdzie, tego już nie widać..., lecz z poziomu dziecka Boga, z poziomu miłości, która nie umiera, nie jest prochem i, bynajmniej, doświadcza, uczy się siebie, a więc i uczy się Boga więcej niż jeden raz, bez jedynego, właściwego sądu, bez słowa-jedyny, bez słowa-właściwy, bez jednego życia...

A tych mamy doprawdy wiele. Niezliczone drogi, nieprzeliczone podróże po wszelkich światach, rozmaitych realiach, szlakach, acz tylko w jednym celu i tu pytanie, w jakim... Ma rozmaite nazwy, chociażby rozwój czy szerzej-rozwój duchowy, acz ja wolę to zwać-poznaniem siebie, bowiem przy rozwoju duchowym dopuszczamy, iż przed nazwijmy-wspomnianym rozwinięciem byliśmy jakoby gorsi, bardziej i tu pojawiające się na początku tekstu słowo-nieodpowiedni, idąc dalej-w konsekwencji pojawia się swoisty dualizm oparty na tym-kto jest lepszy, a komu należałoby nadać etykietkę gorszego, mniej rozwiniętego. To jednak temat do poruszenia w następnym artykule. Wracając do tematu, uważam, iż nie istnieją osoby złe, bo też każdy, jak jeden, pochodzi od Boga, nie od tego jednak, który dzieli na wspomnianych-bardziej odpowiednich, acz od Boga pełnego miłości, tego, który nią jest, a którą to my tworzymy. Przechodząc do sedna, jesteśmy nieskończoną miłością, a nasze podróże, słowem-inkarnacje, mają za zadanie utwierdzić nas w owym przekonaniu poprzez dokładnie zaplanowane, obrane jeszcze przed narodzinami doświadczenia, doświadczenia, mające nas upewnić, sprawić, iż pomimo przeciwności losu, a tych jakże przecież wiele, nie zwątpimy w to, kim jesteśmy, staniemy się doświadczonym, silnym drzewem, które nie ugnie się pod żadnym naciskiem, żadną wichurą czy odpowiednią regułą, w konkluzji-staniemy się, a raczej jedynie odkryjemy siebie.
Jak jednak to zrobić? Jak dotrzeć do własnej esencji bez słów-nieodpowiedni, bez poziomu jednego życia, lecz do całego swego nieskończonego jestestwa? Tu nie ma odpowiedzi, bowiem klucz do owej, rzec-tajemnicy, posiada każdy z nas, lecz jedynie do siebie, a napotkane na naszej drodze niekiedy liczne filmy, książki tudzież artykuły, jak na przykład ten, jedynie naprowadzają, są pomocą pokazującą zamek, acz nigdy człowieka, do którego klucz ma on sam i to on jedynie może poznać swą boską esencję, która to, w dygresji, również charakteryzuje się szerokim nazewnictwem np. Dusza, centrum, serce... Można jeszcze długo wymieniać, ale chyba wszyscy wiemy, o co chodzi.

Żyć mamy tak wiele,  a może i jeszcze więcej przed nami... Kolejnych dróg, następnych krajobrazów pełnych doświadczeń, poszukiwań owego klucza, a każde doprowadza nas do siebie, każde wybraliśmy, by nie szufladkować się w religii, w jakiejś jedynej, odpowiedniej regule, acz by poznać Boga, więc swe boskie jestestwo, jednym słowem-nas, wszechmocną, przepiękną miłość bez żadnych sądów, bez prochów, poczucia nic nie wartości, bowiem na pewnym poziomie zobaczymy, iż coś takiego jak nauka nigdy nie miało miejsca. Sądy, odpowiedni, nieodpowiedni... Byliśmy tylko my, choć z reguły nie zdawaliśmy sobie sprawy. Było tylko światło.

Bbard

Więcej o naszej drodze, podróży i poznaniu własnego serca można odkryć na warsztatach u Pani Barbary Turlińskiej:

https://www.facebook.com/events/1622016954507153/?acontext=%7B%22action_history%22%3A%22[%7B%5C%22surface%5C%22%3A%5C%22page%5C%22%2C%5C%22mechanism%5C%22%3A%5C%22page_upcoming_events_card%5C%22%2C%5C%22extra_data%5C%22%3A[]%7D]%22%2C%22has_source%22%3Atrue%7D

Popularne posty z tego bloga

Pieczęcie kościelne

Życie światłem, bretarianizm

Pełnia siebie, chirurgia fantomowa